|
Forum ślubne Ślub-Wesele.pl
|
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
wesolaONA kandydat


Dołączył: 29 Sie 2011 Posty: 90 Skąd: Mysłowice
|
Wysłany: Pon 24 Paź 2011, 6:14 Temat postu: |
|
|
Piekne:) a kazda taka niepowtarzalna;) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
w_chmurach uzależniony


Dołączył: 04 Paź 2011 Posty: 800 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Pon 24 Paź 2011, 10:06 Temat postu: |
|
|
My poznaliśmy się w podstawówce, wcześniej on był bardziej zainteresowany, ja troszkę mniej potem tak przeszliśmy gimnazjum w liceum zaczęło się robić poważniej, teraz wiem , że to właśnie ten jedyny. _________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
jo_anna_89 bywalec

Dołączył: 11 Sty 2012 Posty: 210 Skąd: mieścina
|
Wysłany: Wto 31 Sty 2012, 10:27 Temat postu: |
|
|
Swojego narzeczonego wypatrzyłam w liceum. Spotykałam go na korytarzach, na przystanku autobusowym. Po II klasie postanowiłam się przełamać i zdobyć jego numer. Później już jakoś się potoczyło. Pierwsze spotkanie, później kolejne i kolejne.
Strzała amora trafiła w 10  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wesolaONA kandydat


Dołączył: 29 Sie 2011 Posty: 90 Skąd: Mysłowice
|
Wysłany: Wto 31 Sty 2012, 10:30 Temat postu: |
|
|
Joanno super:) a widze macie ten cudowny dzien jak My:) gratuluje _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jo_anna_89 bywalec

Dołączył: 11 Sty 2012 Posty: 210 Skąd: mieścina
|
Wysłany: Wto 31 Sty 2012, 10:38 Temat postu: |
|
|
| wesolaONA napisał: | | Joanno super:) a widze macie ten cudowny dzien jak My:) gratuluje |
Ooo faktycznie  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wesolaONA kandydat


Dołączył: 29 Sie 2011 Posty: 90 Skąd: Mysłowice
|
Wysłany: Wto 31 Sty 2012, 11:11 Temat postu: |
|
|
chcielcismy 18.08..moje urodziny..ale niestety sali nie bylo:( : _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jo_anna_89 bywalec

Dołączył: 11 Sty 2012 Posty: 210 Skąd: mieścina
|
Wysłany: Wto 31 Sty 2012, 12:04 Temat postu: |
|
|
My początkowo mieliśmy mieć 11.08 ze względu na sale, ale trafiliśmy na ładniejszą i co najważniejsze była wolna na 25.08  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Natalia_2013 uzależniony


Dołączył: 14 Sty 2012 Posty: 584 Skąd: Legionowo (Warszawa)
|
Wysłany: Pon 20 Lut 2012, 19:08 Temat postu: |
|
|
To i ja opowiem
Poznałam swojego narzeczonego przez mojego tatę, gdyż razem pracowali, ja byłam wtedy - UWAGA - w gimnazjum i mówiłam do niego per pan, bo nie dość, że 7 lat starszy, to jeszcze syn kierownika no i kolega mojego taty. Zresztą bardzo dobry kolega
Widziałam go tylko kilka razy i kompletnie nie zwracałam uwagi, w końcu miałam jakieś 14 lat
Potem, w liceum, wyszło jakoś tak, że parę razy odwoził mnie służbowym samochodem ze szkoły do domu "bo mój tata akurat nie mógł", co było ściemą jedną i wielką I przez takie odwożenia od słowa do słowa, gadki szmatki, powiedział, żebym mówiła mu na "ty". Potem jakoś wysłał mi sms, ja mu odpisałam... I jakieś pół roku przed moimi 18 urodzinami zaczął się już tak na poważnie o mnie starać: spotykać się - najpierw niby wpadał na pogawędki do mojego taty, a oglądał ze mną film w moim pokoju zapraszał na randki, do siebie do domu itp. Ja KOMPLETNIE nie byłam nim zainteresowana Zbywałam go i olewałam jak tylko mogłam. A on starał się, starał się, starał się, a czas mijał, mijał, mijał i mniej więcej w marcu 2009, czyli trzy miesiące po mojej 18 olałam go totalnie - nie wiem dlaczego
Ale on się nie poddawał i widziałam, że mu zależy. Do tego jego rodzice uwielbiali mnie - tata A był kierownikiem w firmie i znał mnie jeszcze jak chodziłam do podstawówki i czasami przyjeżdżałam do taty do pracy
W październiku 2009 zaczęliśmy ze sobą być, a raczej znów się tak bardziej spotykać, ale...
znów go pogoniłam Nie pytajcie dlaczego - może nie byłam gotowa, może chciałam być pewna, a może chciałam, żeby starał się o mnie kolejny rok - nie mam pojęcia :/
Kwiecień/maj 2010 - strzała Amora wreszcie mnie trafiła i wiedziałam, że to jest ten jedyny... Nie dość, że tyle się starał - żaden inny chłopak, ani facet nie zadawał sobie tylu trudu i nie poświęcił tyle czasu na mnie, na moje zachowania, odrzucania, na moje dołki psychiczne i całą resztę, jak On. Do tego.. był moim pierwszym facetem w życiu erotycznym i wprowadził mnie w to wszystko wspaniale i najwspanialej. A ja, no cóż, nie jestem z tych dziewczyn, które chcą bądź mają po kilku partnerów, kochają się to z tym chłopakiem, to z tamtym. Ja zawsze, zawsze miałam do tego inne podejście, niż moje koleżanki. I właśnie A okazał się TYM mężczyzną
Nasi rodzice byli w niebo wzięci, kiedy się dowiedzieli, że jesteśmy razem
Teraz opisałam to dosyć ogólnikowo, ale to wszystko naprawdę trwało i trwało, zanim zaczęliśmy razem być i nieźle się przez ten czas trwania poznaliśmy. I jestem bardzo dumna, że mojemu narzeczonemu tak na mnie zależało i tak się starał mimo, że jawnie dawałam mu do zrozumienia, żeby spadał. Przecież mógł dać sobie spokój i poszukać kogoś w swoim wieku, a nie małolatkę, która "nie wiadomo co ma w głowie". No cóż, widocznie wiedział, co mam i to mu się tak spodobało  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
aska00704 gaduła


Dołączył: 07 Lis 2011 Posty: 289 Skąd: Wilków
|
Wysłany: Pią 24 Lut 2012, 18:42 Temat postu: |
|
|
To i ja opowiem Naszą historie
Z moim K znamy się od dziecka. Razem bawiliśmy się berka, robiliśmy igloo, chodziliśmy na ryby uwierzcie mi że nigdy, przenigdy w życiu nie pomyślałabym że będziemy razem. Później straciliśmy ze sobą kontakt na dość długi czas.
W swoim życiu miałam kilku chłopaków, ale z żadnym nie łączyło mnie nigdy nic na poważnie. To było raczej wspólne chodzenie na dyskoteki i raz na jakiś czas spotkania. Po kolejnym "zerwaniu" powiedziałam sobie "koniec z facetami" i postanowiłam się bawić bez żadnych zobowiązań. No i wtedy się zaczęło
A zaczęło się niewinnie. Siedziałam z przyjaciółką na ławcę i patrzyłam jak grają w siatkę. Grał też mój K. Jest bardzo wysportowany co przykłówało uwagę i to bardzo ale co mnie zaintrygowało? To że jak się uśmiecha ma te swoje niesamowite dołeczki w których się poprostu zakochałam ale od razu pomyślałam że u takiego faceta to ja nie mam szans, inne swiaty, inni znajomi i wogóle... Dałam sobie spokój.
Za jakiś czas znajomi organizowali ognisko. Oczywiście mój K też tam był. Jako że wiedziała że moja siostra chciała z nim kręcić to traktowałam go tylko i wyłącznie jako kolege, olewałam jak sypnął jakiś komplement a wogóle byłam jakoś tak dziwnie "anty" temu wszystkiemu, chociaż jak dzisiaj sobie pomyśle to dostawałam od niego oczywiste sygnały że to ja mu się podobam. Po ognisku odprowadzili Nas do domu, ja oczywiście na koniec dostałam głupawki i trochę się wygłupiałam, a on na poważnie chciał ze mną rozmawiać. No nie udało mu się w każdym bądź razie
Trochę pisaliśmy smsy w ciągu tygodnia, ale w sumie takie bardziej (przynajmniej z mojej strony) koleżeńskie.
Za tydzień była dyskotka na której On również był. Olewałam go tam strasznie (jak sobie teraz pomyśle to ja bym sobie dawno dała spokój na jego miejscu ). W końcu udało mu się zagadać. I wtedy usłyszałam po raz pierwszy że mu się podobam i że chciałby ze mną być. A co ja na to?? Że wpierw musi wyjaśnić wszystko z moją siostrą bo nie chce żeby były jakieś niedomówienia i chce być wobec niej fear. Szczerze? Wątpiłam że to zrobi. Ale On poszedł i z nią pogadał ! Teraz jak o tym wspominamy to mi mówi że w życiu by tego nie zrobił gdyby mu tak nie zależało. I teraz się z tego śmiejemy ale wtedy dla niego to był mega stresior hehe (dałam mu popalić od początku ) później przyszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać, odporowadził mnie do domu (a to jakieś 5km)... Na drugi dzień spotaliśmy się na boisku gdzie kiedyś grał w siatke i tam po długiej rozmowie oficjalnie zaczęliśmy ze sobą być. Wtedy to od niego usłyszałam, że już dawno mu się podobałam, tylko nie wiedział jak zagadać bo nie wiedział czy ma jakieś szane (z kąd ja to znam... ). I wtedy usłyszałam że mnie kocha juz od dawna i że jak już mnie złapał to już mnie nie zamierza puszczać. No i trzyma mocno aż do dziś Powiem szczerze że na początku byłam bardzo ostrożna jeżeli chodzi o Nasz związek. Ale z biegiem czasu myślę że to dobrze. Miałam 17 lat i różne głupoty jeszcze w głowie. Musiałam do tego wszystkiego dorosnąć. I nie chciałam się sparzyć, tym bardziej że mi na nim zależało. Teraz już wiem że kocham go bezgranicznie i z całego serduszka (albo jak mu nieraz pisze "wszytskimi moimi organami" ) za to od niego słysze że On mnie kochał już jak był mały, jak się bawiliśmy w berka
W dniu naszego ślubu 04.08.2012 minie dokładnie 7 lat od kiedy jesteśmy ze sobą. Nadal mocno się kochamy i nadal ma te swoje cudnowne dołeczki jak się uśmiecha. Teraz są dla mnie na wyłączność  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fantazja guru


Dołączył: 10 Mar 2011 Posty: 4588 Skąd: lubelskie
|
Wysłany: Pią 24 Lut 2012, 23:08 Temat postu: |
|
|
Aśka, jak tak przeczytałam Twoją, a właściwie Waszą historię, to trochę przypomina mi naszą (jakby było mało, że mieszkasz koło mojej babci ). Opisywałam tutaj zresztą naszą historię kilka stron temu - też z M. znamy się od dziecka, niby nigdy nic, a jednak i mamy podobny staż jako pary  _________________
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Zamknij
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Warszawa : Katowice : Kraków : Poznań : Wrocław : Łódź : Szczecin : Gdańsk : Toruń : Bydgoszcz : Częstochowa : Olsztyn : Rzeszów : Piła : Zielona Góra : Lublin : Kielce
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group |
|
|